Prolog
Mała, na oko 7 letnia dziewczynka z czarnymi włosami do ramion i niezwykle zielonymi oczami siedziała sama. Nie bawiła się z innymi dziećmi. Nie dla tego, że nie chciała, ich tu po prostu nie było. Żadne z rodziców nie chciało puścić swych pociech w to miejsce. Niby zwykły park, pełen drzew i ławek, ale jednak miał w sobie coś co budziło grozę. Gdy ktoś chciał przejść, całą drogę czuł się dziwnie... Jakby był obserwowany przez setki par oczu. Ludzie omijali go więc szerokim łukiem.
Ale nie o parku mowa. Mowa o tej dziewczynce, która siedział tu sama. Gdzie jej rodzice? Cóż, żeby to ona sama wiedziała. Mama, gdzieś w Anglii, a tata? Nie znała go. Nie chciał jej i taka była prawda. Każdy kto obserwował by ją z boku miał wrażenie, że dziewczynka zawsze jest cicha i spokojna, można powiedzieć: bezbronna...
W środku jednak dziewczynka nie była taka niewinna.Jako osoba, która nie zna swoich rodziców miała dość wredny charakter. Była złośliwa ale potrafiła zachować dystans. Nie ufna ale odważna, cicha ale inteligentna.
Mieszkała w wielkim domu z jeszcze większym podwórkiem, które zasłaniały wysokie, stare drzewa. Dom ten należał do staruszki imieniem Angie. Starsza pani opiekowała się nią odkąd jej mama wyjechała do Anglii, gdy dziecko miało 3 latka. Angie była dość miłą osobą i lubiła dziewczynkę. Nigdy jednak jej tego nie okazywała, o czym się przekonacie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Skoro przeczytałeś/łaś już ten post, bardzo chciałabym znać Twoją opinię :) Zostaw parę słów w komentarzu, to motywuje do dalszego publikowania :D