Obudziło ją słońce, z trudem otworzyła oczy i
spojrzała na zegarek. Była 17:00. Przeciągnęła się, spała prawie dwa dni. Przetarła oczy.
Angie się nie przejęła- warknęła- mogłabym tu zdechnąć, a ona i tak by nie zauważyła- A to wredna starucha. Gdyby Klarę to obchodziło to pewnie zrobiło by się jej smutno, tak jednak nie było.
Wyszła na korytarz.
Szła i szła, aż dotarła do schodów prowadzących na strych. Nigdy tam nie była i szczerze nie interesowało ją to, co znajdowało się na górze ale dzisiaj coś ją tam przyciągało
Weszła powoli po kruchych, starych i skrzypiących schodach na górę. Na strychu panował półmrok. Długo stała i rozglądała się nie mogąc ruszyć się z miejsca. Wpatrywała się w wiszące na ścianach obrazy. Miała wrażenie, że ruszają się. Jakby każdy z nich opowiadał historię. Nagle na jednym z nich zobaczyła ANGIE, która trzyma na rękach małego bobasa z ciemnymi włosami. Czy to ona? Spojrzała teraz na obraz w kącie strychu, który o dziwo był pusty. Już chciała iść dalej, gdy nagle... na płótnie zaczęły pojawiać się obrazy,
po kolei: list, sen i dotarcie na strych. Chwilę stała zszokowana wpatrując się w obraz. Mając nadzieję, że pojawi się dalszy ciąg. Gdy doszła już do siebie wciąż zdziwiona przechadzała się po strychu. Dotarła do starej skrzyni zamkniętej na bardzo starą, żelazną kłódkę i chodź wydawało się, że gdy tylko jej dotknie to ta rozleci się w proch to tak naprawdę bardzo mocno trzymała skrzynię, tak by nikt jej nie otworzył.
Zawiedziona chwilę oglądała skrzynie,a wtedy dotarło do niej coś niesamowitego. Szybkim ruchem, nie zważając uwagi na rany, włożyła rękę do kieszeni z której wyjęła kluczyk pasujący jak się okazało nie tylko do jej szafki. Włożyła go w kłódkę i przekręciła, a ta ciężko runęła na ziemię. W skrzyni (co bardzo zainteresowało Klarę) było pełno notatek, starych zapisanych piórem książek, pryzmatów oraz książeczek z
dziwną plątaniną słów.
-Czy to są- zapytała jakby książki Klara- Czy to zaklęcia?!
Rzeczywiście książka była pełna opisów co rzekome słowa miały robić.
-Zaklęcia regeneracyjne-przeczytała-hmmm ciekawe.
Rozbandażowała rękę i śmiejąc się na swój sposób, wyciągnęła ręce przed siebie nadgarstkami do góry i
wypowiedziała zaklęcie:
-,,rezvero"- powiedziała, dobitnie i stanowczo co nawet ją zdziwiło.
Już miała zacząć się śmiać, gdy nagle zobaczyła jak jej rany najpierw słabo potem coraz mocniej świecić złotym blaskiem po czym po prostu zniknęły... Siedziała zszokowana obracając przed sobą ręce.
chwyciła książkę i zaczęła przeglądać kartki.
-zaklęcia, zaklęcia- mruczała pod nosem- o to może być fajne. Zaklęcia pożyteczne- przeczytała- to może być ciekawe.
Uniosła ręce nad głowę, wykonała obrót krzycząc Mezopezmo! Nagle kurz z podłogi i okien rozleciał się w powietrzu tworząc duszący niebieski dym, który po chwili też zniknął zostawiając strych świeży i pachnący.
Klara nie czekała dłużej.Zabrała parę flakoników, notatek i kryształów po czym zeszła z tym wszystkim na dół. Po chwili w jej pokoju w miejscu, gdzie stała Klara stała.... Klara ale ubrana w długą do podłogi czarną suknię pokrytą koronką oraz w czarnych szpilkach. Jej włosy same splotły się w warkocz. Stała teraz
rzucając zaklęcia zupełnie jakby robiła to od dziecka. W końcu poczuła zmęczenie. Zasnęła...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Skoro przeczytałeś/łaś już ten post, bardzo chciałabym znać Twoją opinię :) Zostaw parę słów w komentarzu, to motywuje do dalszego publikowania :D