sobota, 15 listopada 2014

Rozdział 1

10 lat później ...

- Klaro-rozległ się głos staruszki- Klaro obiad!
Dziewczyna nic nie powiedziała. Zwlekła się z łóżka, które było jej ulubionym miejscem i podeszła do szafki. Powoli i ostrożnie, by nie podrażnić głębokich ran na dłoniach i nadgarstkach, które zrobiła sobie upadając na szkło, wsunęła zabandażowaną rękę do kieszeni wyjmując mały złoty kluczyk.
 Włożyła go do zamka i otworzyła szafkę z której powypadały niepoukładane ubrania. Wzięła sweterek i wsunęła go na siebie. Tak wąskie, poprzecierane spodnie i długi, ciepły sweterek to coś co lubiła. resztę ubrań wrzuciła do szafki i znów ją zamknęła.

Szła teraz korytarzem, który tak dobrze znała. Dzień w dzień od 16 lat chodziła tym samym korytarzem do kuchni, salonu i innych pokoi, ponieważ jej pokój znajdował się na piętrze wielkiego domu i to na dodatek na samym końcu korytarza. Nie przeszkadzało jej to, lubiła być sama, bo jak to stwierdziła: Głupie towarzystwo ogłupia ludzi. Doszła do drzwi, były zamknięte. Rozejrzała się. Na półeczce stała figurka chłopca, który w rękach trzymał kulę ziemską.
"To się nazywa mieć cały świat w rękach"- Pomyślała, po czym wzięła figurkę do rąk i przekręciła kulę. Z środka wyjęła klucz, którym otworzyła drzwi. Powoli zeszła po schodach by następnie wejść do kuchni, gdzie czekał obiad.
- W końcu jesteś- usłyszała głos staruszki- wolniej to już chyba tylko stać.
-Jestem, więc jedzmy- warknęła dziewczyna siadając do stołu i tak jak zwykle zjadła surówkę, a całą resztę, gdy Angie nie patrzyła rzuciła Odiemu. Odie był niezwykle pięknym i wesołym psem rasy Haskie  o gęstej szarej jak u wilka sierści.
-Dziękuję -Rzuciła nie patrząc w stronę staruszki.

Wstała od stołu i już chciała iść do pokoju, gdy nagle rozległ się D Z W O N E K ?!
Ktoś tutaj? Do kogo mógł przyjść? Dziewczyna podeszła do drzwi i otworzyła je.
-Klara Cove? - zapytał nieznajomy.
-Zależy- odpowiedziała i znana z swej nie ufności zlustrowała mężczyznę wzrokiem.
-Mam przesyłkę z pokwitowaniem- powiedział lekko skonsternowany-podpisz tu.
Klara podpisała świstek papieru i... listonosza już nie było, zupełnie jakby rozpłynął się w powietrzu.
,,Hmm... List do mnie? Ale od kogo?" - Pomyślała i udała się w stronę salonu.
Usiadł w fotelu na przeciw starszej pani i otworzyła nożykiem kopertę. W środku... ?
W środku znajdowało się zdjęcie kobiety o Ciemnych włosach klary ale  niebieskich oczach Spojrzała na list, gdzie przeczytała :
Klaro... a może lepiej córeczko{..}
Dalej nie czytała. Od razu wrzuciła list do kominka i nim Angie zdążyła o cokolwiek zapytać, Klara była już na górze.
-Córeczko -krzyknęła-Córeczko?! -Teraz wydzierała się na cały głos. Spojrzała z obrzydzeniem na zdjęcie , które wciąż miała w kieszeni. Kobieta była do niej podobna, a raczej ona do kobiety.
Miała na oko 35-40 lat, miała czarne jak heban włosy, była niska i stała na tle jakiegoś lasku.
Teraz Klara zastanawiała się czego ta obca kobieto może od niej chcieć. Zostawiła ją gdy Klara miała 3 lata. teraz ma 19 i po 16 latach ma czelność jeszcze tak po prostu napisać?! W ogóle po co?
Co od niej chciała? Znów przypomnieć?
Wzięła flakonik z nalewką nasenną i spiła duszkiem 2 razy więcej niż powinna.
Chciała zasnąć jak najszybciej i spać z tydzień. Cel był jeden. Zakończyć wspomnienia.
Bo kto z was chciałby pamiętać, że był dzieckiem którego nikt nie chciał?
Dzieckiem przygarniętym z litości...
Po około 5 minutach padła zmęczonana łóżko i zasnęła.
W końcu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Skoro przeczytałeś/łaś już ten post, bardzo chciałabym znać Twoją opinię :) Zostaw parę słów w komentarzu, to motywuje do dalszego publikowania :D